Raz w górę, raz w dół

Morze Martwe raz jest martwe, a raz żywe. Raz jest go dużo, a kiedy indziej prawie wysycha. Dlaczego tak się dzieje? W zasadzie nie do końca wiadomo.

Morze Martwe jest jeziorem. Słonym jeziorem bezodpływowym. Choć nazywane jest martwym, nie jest całkowicie pozbawione życia. Co prawda nie ma w nim ryb, nie ma też roślinności, ale jest całkiem sporo słonolubnych bakterii. To w morzu, bo na jego brzegach życie kwitnie. Morze Martwe miejscami leży między wysokimi górami i klifami. Wpływają do niego słodkie potoki, często spływające kaskadami z gór. W tych miejscach, nad samym niemalże brzegiem morza, występują rośliny tropikalne i ponad setka gatunków ptaków i ssaków.

Wbrew temu, co się mówi, Morze Martwe nie jest najbardziej zasolonym zbiornikiem wody na Ziemi, ale jest w ścisłej czołówce. Średnie zasolenie ziemskich oceanów wynosi około 3,5 proc. Zasolenie Bałtyku – poniżej 1 proc., a Morza Martwego – aż 30 proc. Innymi słowy, po odparowaniu jednego litra wody z Morza Martwego zostanie ponad 300 gramów (0,3 kg) substancji stałych, takich jak sól kuchenna czy potasowa. Zasoby tych ostatnich w Morzu Martwym oceniane są na 43 miliardy ton.

Skąd tyle soli?

I to jest właśnie najbardziej interesujące. Morze Martwe nie zawsze było takie słone. Dzisiejszy stan spowodowany jest systematycznym obniżaniem lustra wody. Woda paruje, ale rozpuszczona w niej sól nie potrafi tego zrobić. Gdyby morze było połączone z innym akwenem, gdyby miało odpływy, stężenie soli wraz ze zmniejszającą się ilością wody także by spadało. Tymczasem Morze Martwe nie ma żadnych połączeń, nie ma żadnych odpływów. Każdego dnia paruje z niego kilka milionów ton wody, a rozpuszczona w niej sól zostaje. Tej wody, która do morza napływa, jest dużo mniej. Naukowcy z Tel Aviv University i Hebrew University twierdzą, że w ostatnich 200 tys. lat poziom wody w Morzu Martwym wielokrotnie się zmieniał. Jeszcze około 17 tys. lat temu wody było tam tak dużo, że dzisiejszy akwen Morza Martwego łączył się z leżącym na północ Jeziorem Tyberiadzkim. Skąd wiadomo, jak wyglądała historia morza? Naukowcy wywiercili w dnie akwenu otwór na głębokość 460 m i pobrali z niego próbki osadów. Analizowali je pod kątem m.in. ilości zawartej w nich soli i szczątków żywych organizmów. Z badań wynika, że Morze Martwe w ostatnich 200 tys. lat kilkukrotnie wysychało niemalże całkowicie. Pomiędzy okresami ekstremalnych susz morze bywało znacznie większe niż jest dzisiaj. Wtedy zasolenie spadało i pojawiało się życie. Po jakimś czasie z nieznanych powodów poziom znowu się obniżał, zasolenie rosło, a życie znikało.

Dzisiaj to wina ludzi

Niemalże całkowicie Morze Martwe wyschło 120 tys. lat temu. Podobna sytuacja miała miejsce 13 tys. lat temu. Naukowcy nie wiedzą, co w przeszłości wpływało na tak duże wahania poziomu wody w akwenie. Faktem jest, że zmiany klimatu, zmiany temperatury mają dużo większy wpływ na akweny bezodpływowe niż na te, które połączone są z innymi dużymi zbiornikami wody. Morze Martwe leży na obszarze, na którym występują bardzo wysokie temperatury.

Także dzisiaj tafla wody w Morzu Martwym bardzo szybko się obniża. W 1930 r. znajdowała się 390 m poniżej poziomu morza, a niecałe 80 lat później, w 2008 r., aż 420 m poniżej poziomu morza. Morze Martwe leży w najniżej położonym punkcie na Ziemi.

Dzisiejsze, cały czas przyspieszające, obniżanie się tafli wody ma jednak niewiele wspólnego z naturalnymi zmianami klimatu. Tym razem winny jest człowiek. Ludzie wykorzystują wodę z rzek zasilających Morze Martwe do nawadniana pól. Głównie chodzi o wody niesione przez rzeki Jordan i Jarmuk. W efekcie do akwenu wpływa coraz mniej wody. Znacznie więcej paruje. W konsekwencji poziom wody w morzu spada rocznie o 70 cm. W tym czasie akwen zmniejsza swoją powierzchnię o kilka kilometrów kwadratowych. Czy da się temu problemowi jakoś zaradzić? Najprościej byłoby zakazać wykorzystywania wód niesionych przez rzeki do nawadniania pól. To jednak z wielu powodów (politycznych, ale także humanitarnych) jest niewykonalne. Takie kraje jak Izrael i Jordania mogłyby więcej wody słodkiej produkować w procesie odsalania. Niestety ta technologia jest droga i energochłonna. Powstał też pomysł, by wykopać kanały łączące Morze Martwe z Morzem Śródziemnym lub Czerwonym. Dzięki temu ubytek wód w jednym z akwenów można by uzupełnić wodą z pozostałych. Brzmi prosto, ale biorąc pod uwagę odległość, a także różnice poziomów pomiędzy wspomnianymi zbiornikami, taka hydroinwestycja byłaby bardzo skomplikowana. I droga.

 

30 proc. – wynosi zasolenie Morza Martwego
3,5 proc. – to średnie zasolenie ziemskich oceanów

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Autopromocja