Gdzie są kosmici?

Przez wiele lat poszukiwanie pozaziemskiego życia 
było wyśmiewane. Choć zajmowali się tym poważni naukowcy, 
w przekazach medialnych raczej kojarzono je z UFO. 
Trudno powiedzieć, czy we wszechświecie są inteligentne cywilizacje. Można jednak powiedzieć, że obce życie 
jest niemal na pewno.

Mamy na to wiele dowodów. Dla naukowca „niemal na pewno” to za mało. Badacz poszukuje dowodów. Ale zanim je znajdzie, musi przyjąć pewne założenia, przeanalizować poszlaki i zastanowić się, co jest prawdopodobne, a co nie. Mało prawdopodobne jest znalezienie rajskiego ptaka na biegunie północnym. Dlatego badacze życia tropikalnego na bieguny raczej się nie zapuszczają. Tak samo jak badacze niedźwiedzi polarnych nie jeżdżą na ekspedycje naukowe do amazońskiej dżungli. Prawdopodobieństwo znalezienia tam obiektu swoich badań jest znikome. Niedźwiedzie polarne w warunkach tropikalnych nie przeżyłyby zbyt długo. To oczywiście nie dowód, ale wnioskowanie na podstawie danych. Oceniając dostępne fakty, możemy powiedzieć, że życia w kosmosie musi być pełno.

Zasiewanie

Wizja kosmicznego, pozaziemskiego życia wzbudza ogromne emocje. I jest to całkowicie zrozumiałe. Fakt znalezienia choć jednej bakterii, nawet gdyby w momencie znalezienia była już unicestwiona, w zupełnie innym kontekście stawia nas – ludzi. W zasadniczy sposób zmienia też naszą wiedzę o kosmosie. Choć może słowo „zmienia” nie jest tutaj odpowiednie. Lepiej byłoby napisać „uzupełnia” wiedzę o kosmosie. Intuicja podpowiada, że życia powinno być dużo. Zanim odkryliśmy inne układy planetarne, Ziemia i Mars wydawały się jedynymi planetami zdolnymi do utrzymania życia (a konkretnie: ciekłej wody). Rozważano także niektóre księżyce Jowisza czy Saturna, ale wiedza o nich nie była zbyt duża. Gdy w połowie lat 90. XX wieku zaczęto masowo odkrywać pozasłoneczne globy, w tym takie, gdzie mogłaby istnieć ciekła woda, stało się jasne, że kosmos jest pełen miejsc, w których warunki pozwalają na istnienie życia. Ponadto wśród wielu różnych teorii dotyczących powstawania życia te, z którymi identyfikowała się największa grupa naukowców, mówiły, że życie zostało zasiane nie tylko na Ziemi. Tyle tylko, że to wciąż nie są dowody. Dowodem nie jest także to, że wielokrotnie sprawdzono, iż proste formy życia (np. bakterie) w warunkach kosmicznych mogą podróżować na duże odległości. Żywe bakterie znajdowano na powierzchniach, w zakamarkach sond, które w kosmosie znajdowały się długie miesiące. I to mimo tego, że wszystkie te urządzenia na Ziemi przechodzą bardzo dokładną sterylizację. Czyszczenie to nie zabiło jednak wszystkiego, tak samo jak próżnia, bardzo duże wahania temperatury i wysokie natężenie promieniowania, jakie panują w przestrzeni kosmicznej. Bakterie przeżyły, a po wylądowaniu sondy na Ziemi mogłyby zupełnie normalnie funkcjonować. Jeżeli bakterie przeżywają miesiące na pokładzie sond kosmicznych, dlaczego nie mamy wierzyć, że przeżyłyby we wnętrzach meteorów, asteroid czy komet, które regularnie uderzają w powierzchnię Ziemi?

Mars

Ale poszlak wskazujących, że Ziemia to niejedyny żywy glob, jest znacznie, znacznie więcej. Kolejną wskazówką jest to, że podstawowych cegiełek, a nawet tych związków, których struktura jest wieloatomowa, we wszechświecie obserwuje się bardzo dużo. Związki węgla, siarki, woda, azot i wiele, wiele innych naukowcy znajdują na licznych księżycach i planetach, a także w przestrzeni kosmicznej, w ogromnych, gigantycznych chmurach metamerii. Także w chmurach czy mgławicach, z których kiedyś mogą powstać planety. Gdy powstaną, na ich powierzchni będzie to, czego potrzeba do powstania życia. Mowa oczywiście o elementach chemicznych. Podsumujmy: budulca jest wszędzie pełno, globów, na których to budowanie mogłoby zaistnieć – podobnie. A nawet gdyby było inaczej, życie powstałe na jednym globie z łatwością mogłoby się przemieszczać na kolejne. Ale to wciąż nie wszystko.

Przyjrzyjmy się Czerwonej Planecie. Powstała około 5 mld lat temu. Dokładnie w tym samym momencie co Ziemia. Z badań opublikowanych kilka miesięcy temu wynika, że w przeszłości powierzchnia Marsa była w około 20 proc. pokryta zbiornikami ciekłej wody. W niektórych miejscach głębokość tych akwenów przekraczała 150 metrów. Z samego faktu istnienia gdzieś wody nie wynika wcale, że było tam życie. Wynika tylko (albo aż), że zostały spełnione warunki do istnienia życia. Ale na Marsie od wielu już lat znajdowane są skały osadowe. Sporą część z nich na Ziemi budują martwe szczątki żywych organizmów. Czy jest jakikolwiek dowód na to, że na Marsie działało to inaczej? Na dodatek w zeszłym roku odkryto, że w niektórych miejscach z powierzchni planety uwalniany jest metan. Na Ziemi ten gaz powstaje w reakcjach z udziałem organizmów żywych. I znowu trzeba zadać to samo pytanie. Czy jest jakikolwiek powód, by sądzić, że na Marsie zachodzą inne reakcje? Dla porządku można jeszcze dodać, że ciekła woda na Czerwonej Planecie istnieje do dzisiaj. Strużki wody można znaleźć na wielu fotografiach zboczy wulkanicznych. Gdy padają na nie promienie światła słonecznego (wtedy temperatura na Marsie wzrasta czasami nawet dość znacznie ponad 0 st. C), topi się lód znajdujący się pod warstwą pyłu. Gdyby to działo się na Ziemi, te tymczasowe źródełka tętniłyby życiem.

Europa

Mars jest planetą, na którą szczególnie często spoglądamy. Nie tylko dlatego, że leży najbliżej Ziemi. Przede wszystkim dlatego, że w przeszłości był do Błękitnej Planety bardzo podobny. W przyszłości – wiele na to wskazuje – to Ziemia będzie podobna do Marsa.

Ale Czerwona Planeta nie jest jedynym miejscem, na które patrzą egzobiolodzy i naukowcy poszukujący pozaziemskiego życia. Drugim takim obszarem jest jowiszowy księżyc Europa. Zamieszanie (z życiem na Europie) rozpoczęło się w chwili, gdy należący do NASA statek Galileo nadesłał kolorowe zdjęcia księżyca. Nie było na nich niczego, co na pierwszy rzut oka przypominać by mogło żywy świat. Tylko rude pasy, pręgi pokrywające lodową powierzchnię księżyca. I to właśnie interpretacja oryginalnego koloru Europy doprowadziła uczonych do sprzecznych wniosków. Od dawna bowiem wiadomo, że Europa pokryta jest warstwą lodu. Tak właściwie za wyjątkiem samego jądra cały księżyc składa się z wody. Naukowcy doskonale jednak wiedzą, jak lód pochłania i rozprasza promieniowanie słoneczne, a ten lód na Europie zachowuje się nieco inaczej. Dziwny sygnał w tzw. widmie podczerwieni, który był analizowany przy okazji badania księżyców Jowisza, jest wynikiem „tego czegoś”, co lodowej powierzchni Europy nadaje rudy kolor. Po dalszych analizach okazało się, że „tym czymś” mogą być bakterie, dość zresztą podobne do ziemskich ze szczepów Deinococcus radiodurans i Sulfolobus shibatae. Te pierwsze mogłyby przetrwać na Europie, bo są bardzo odporne na wysokie natężenie promieniowania, a drugie są odporne na duże stężenie związków siarki. Badacze przypuszczają, że w oceanie na Europie stężenie siarki jest bardzo wysokie (konkretnie chodzi o rozpuszczony w nim siarczan magnezu). To wszystko nie oznacza, że na lodowej powierzchni Europy kwitnie życie bakterii w koloniach podobnych do tych na Ziemi. To jedynie sugeruje, że ten stan rzeczy wcale nie jest wykluczony, a można by powiedzieć, że jest bardzo prawdopodobny. By nie mieć żadnych wątpliwości, trzeba byłoby tam polecieć. I polecimy. Odpowiednia misja już jest zaprojektowana.

Enceladus

Kolejną planetą za Jowiszem jest Saturn. I, tak jak Jowisz, jest „właścicielem” kilkudziesięciu księżyców. Jednym z nich jest Enceladus. Gdy kilkanaście lat temu amerykańska sonda kosmiczna Cassini-Huygens przelatywała blisko tego księżyca, zrobiła serię zdjęć, które wprawiły naukowców z NASA w zakłopotanie. Bo oto oczom badaczy ukazały się… buchające na wysokość kilku kilometrów gejzery. Na Ziemi gejzery strzelają na wysokość kilkudziesięciu metrów. Na księżycu Saturna – na wysokość sto razy wyższą. Tylko czy z tych gejzerów aby na pewno wylatywała woda? W ruch poszły komputery i modele matematyczne. Możliwe ciśnienie, prawdopodobna temperatura, przypuszczalna budowa wnętrza księżyca i w końcu domniemany skład jego skorupy. Z modeli wynikało, że na Enceladusie mogą istnieć wodne gejzery. To, że mogą, nie oznaczało jednak, że istnieją. Na rozwiązanie zagadki, a właściwie na potwierdzenie przypuszczenia, trzeba było czekać kolejne lata. Na początku października 2008 roku ta sama sonda znowu przeleciała w okolicach Enceladusa. Tym razem w odległości zaledwie 30 km od jego powierzchni. I znowu sfotografowała gejzery. Tym razem tak dokładnie, że badacze z NASA zauważyli w buchających w przestrzeń pióropuszach nie tylko strugi wody, ale także kłęby pary i… kawałki lodu. Skąd lód? Wydaje się, że powierzchnia Enceladusa, tak samo zresztą jak Europy, pokryta jest bardzo grubą (czasami na kilka kilometrów) warstwą lodu, pod którym buzuje ciepła woda. Skąd to ciepło? Skąd gejzery mają energię? Skąd płynna woda pod lodem? Niektóre globy żyją, są aktywne. Ich wnętrze jest potężnym reaktorem, ogromnym źródłem ciepła. Tak właśnie jest w przypadku księżyców Europy, Ganimedesa i Enceladusa. Swoją drogą ciekawe, co musi się dziać pod kilkukilometrowym lodem, skoro woda, która wydrążyła sobie w nim lukę, wystrzeliwuje na taką odległość? Żeby się dowiedzieć – trzeba polecieć.

Ale wróćmy do kosmitów albo – chcąc być bardziej precyzyjnym – do życia w kosmosie. Ciekła woda, energia i związki organiczne. Na Ziemi to przepis na powstanie prymitywnego życia. A na Enceladusie? Kolejny dowód. Następna poszlaka.

Ziemia

Badacze twierdzą, że w Układzie Słonecznym może być kilkanaście globów, na których może funkcjonować życie. Nie tylko na planetach, ale przede wszystkim na księżycach. Ale ostatni i dla wielu najbardziej przekonujący dowód na istnienie kosmicznego życia znajduje się tutaj, na Ziemi. To bardzo specyficzne bakterie, które nazywane są ekstremofilami. Te organizmy żywe mogą funkcjonować w tak niekorzystnych warunkach, że do niedawna nie wierzono w ich istnienie. Gdyby ziemskie ekstremofile znalazły się na Marsie, Europie czy jakimkolwiek innym globie, na których jest choć nikła ilość ciekłej wody, bez większych problemów go zasiedlą. Skoro u nas mogą żyć we wnętrzach reaktorów atomowych, w słonych jeziorach, których temperatura spada poniżej zera, w zbiornikach z kwasem albo silną zasadą, w końcu tam, gdzie temperatura jest tak wysoka, że można by ugotować zupę… dlaczego nie miałyby żyć na innych planetach czy księżycach, gdzie warunki często są bardziej przyjazne?

Tak, życie wydaje się bardzo delikatne, ulotne. I takie w istocie jest, ale tylko to złożone, wielokomórkowe. Życie proste, prymitywne, jest… nie do zdarcia. I dlatego tak świetnie radzi sobie w kosmosie. Jestem o tym przekonany. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Gość
    08.10.2016 12:50
    Pamiętam, jak w latach 70. naukowcy oświadczyli, ze na 100% na marsie nie ma wody pod żadną postacią. Obecnie wiemy, że są tam znaczące pokłady wody w postaci lodu pod powierzchnią, a księżyc Europa stanowi praktycznie gigantyczny ocean płynnej wody, przykryty lodem. Nawet w naszym ukladzie planetarnym mamy do czynienia z życiem pozaziemskim, zatem we wszechświecie jest ono zapewne powszechne. Jak można wierzyć w istnienie Boga a nie wierzyć w istnienie życia we wszechświecie? Czy nasze mózgi są aż tak ciemne?
  • panax
    08.10.2016 13:34
    Dlaczego zakładamy, że jedyne życie może powstać na bazie białka? Skoro na Ziemi zupa z aminokwasów się ożywiła, to dlaczego nie może ożywić się jakaś inna zupa, czy pulpa?
    Osobiście nie wierzę, że "nasza" zupa się sama ożywiła. A ewolucja jeszcze jest teorią, a nie prawem.
  • Marek144
    09.10.2016 20:21
    Kiedyś jak byłem dzieckiem i o życiu pozaziemskim mówiono tylko w powieściach s-f, zastanawiałem się jak wyglądają inne planety i życie na nich. Teraz coraz więcej dowodów jest że życie może być nie tylko na Ziemi. Ale jak Pan napisał to tylko poszlaki. Osobiście myślę, że poza Ziemią nie ma nic. Są cuda i niesamowite globy, ale jesteśmy wyjątkowi w całym wszechświecie (a przynajmniej w naszym obszarze galaktyki)
  • pepe
    10.10.2016 18:44
    Ciężko uwierzyć że dobry pan Bóg stworzył wszechświat z miłości do człowieka i tylko być może dla niego.Gdzie już moglibyśmy być gdyby nie wojny,zbrojenia czy zwykła nienawiść i głupota
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.