Nielegalni poszukiwacze skarbów niszczą dziedzictwo archeologiczne

Na wschodzie Kazachstanu, gdzie w ostatnich latach odkryto jedne z najcenniejszych zabytków kultury Saków, władze mierzą się z plagą nielegalnych poszukiwaczy skarbów - informuje portal Times of Central Asia (TCA).

Stanowiska archeologiczne na wschodzie Kazachstanu, uznawane obecnie za jeden z najważniejszych obszarów archeologicznych Azji Centralnej, stają się łupem dla przestępców. Archeolodzy alarmują, że rabowane są starożytne kurhany należące do kultury Saków (częściowo koczowniczych, a częściowo osiadłych plemion, zwanych też Scytami Ałtajskimi, którzy w I tysiącleciu p.n.e. zamieszkiwali tereny środkowej Azji), a bezcenne świadectwa historii regionu przepadają.

W ostatnich latach badacze dokonali w regionie szeregu spektakularnych odkryć. W nekropoliach Szyłykty, Eleke Sazy i Berel odnaleziono tysiące złotych ozdób, elementów stroju oraz przedmiotów ceremonialnych świadczących o wysokim poziomie rzemiosła i sztuki dawnych mieszkańców stepów. Szczególne zainteresowanie wzbudził nienaruszony pochówek młodego łucznika odkryty w Eleke Sazy, zawierający bogato zdobioną biżuterię, ozdoby odzieży i wyposażenie końskie. Znaleziska z Berel były prezentowane m.in. w muzeum Fitzwilliam w Cambridge na wystawie "Złoto Wielkiego Stepu".

Niestety, niezwykłe odkrycia przyciągnęły również osoby zainteresowane szybkim i nielegalnym zyskiem - twierdzą dziennikarze TCA. Nielegalni poszukiwacze wykorzystują wykrywacze metali, łopaty, a nawet ciężki sprzęt budowlany, niszcząc warstwy archeologiczne jeszcze przed rozpoczęciem profesjonalnych badań.

W ubiegłym roku celem nielegalnych wykopalisk stało się ponad 200 kurhanów w rejonie Żarma w obwodzie abajskim. Dalszym zniszczeniom zapobiegli miejscowi mieszkańcy, którzy monitorowali teren i informowali o podejrzanej aktywności. Podobne przypadki odnotowano także w rejonie Kurczum w obwodzie wschodniokazachstańskim, gdzie archeolodzy regularnie natrafiają na splądrowane stanowiska.

- Nawet studenci tracą zapał, gdy widzą, że tysiące lat historii zostały zniszczone dla doraźnego zysku - powiedział w rozmowie z TCA prof. Zajnolla Samaszew z Instytutu Archeologii im. A. Ch. Margułana w Ałmaty. Jak dodał, "rabusia nie interesuje gliniane naczynie sprzed tysięcy lat; chce tylko złota".

Według archeologów i przedstawicieli organów ścigania część grup zajmujących się nielegalnymi wykopaliskami działa w sposób zorganizowany. W 2025 r. policja zatrzymała łącznie 21 osób (byli wśród nich cudzoziemcy), podejrzanych o nielegalne wydobywanie metali szlachetnych. Funkcjonariusze zabezpieczyli również koparki, buldożery i inny ciężki sprzęt wykorzystywany w tym procederze.

Archeolodzy podkreślają, że obowiązujące sankcje są niewystarczające - sprawcy często karani są jedynie grzywną. Władze Kazachstanu przygotowują zmiany legislacyjne przewidujące znacznie wyższe kary finansowe, a w przypadku działania zorganizowanych grup przestępczych również kary więzienia od 7 do 12 lat.

Eksperci zwracają uwagę, że każdy zniszczony kurhan oznacza utratę unikalnych informacji o życiu, wierzeniach i kulturze dawnych ludów stepowych.

- Publikujemy wyniki badań i pokazujemy je mediom, ale w praktyce tworzy to mapę drogową dla szabrowników - twierdzi prof. Samaszew. Jego zdaniem tylko skuteczniejsza ochrona stanowisk archeologicznych i surowsze kary mogą powstrzymać dalszą degradację jednego z najcenniejszych obszarów dziedzictwa kulturowego Azji Centralnej.

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg