To nie było grzeczne lądowanie

Dokładnie 40 lat temu człowiek postawił nogę na Księżycu. Dzisiaj, analizując na chłodno misję Apollo 11, można stwierdzić, że albo to była komedia pomyłek, albo cud boski, że nie doszło do tragedii. .:::::.

Po powrocie astronauci zostali poddani kwarantannie. Naukowcy nie byli pewni, czy przebywający w kosmosie człowiek nie przywlecze na Ziemię jakichś nieznanych wcześniej mikrobów. Gdy z wody w Oceanie Spokojnym wyłowiono kapsułę z astronautami, do jej wnętrza wrzucono specjalne kombinezony. Czekający na astronautów na pokładzie okrętu USS Hornet prezydent USA Richard Nixon rozmawiał z nimi przez niewielką szybę w zmodyfikowanej za kilkaset tysięcy dolarów… przyczepie kampingowej.
Wtedy już nazwiska Armstrong, Collins i Aldrin były znane na całym świecie. Bezpośrednią transmisję z powierzchni Księżyca oglądało 600 mln ludzi. Dzisiaj to nic takiego, ale w 1969 roku przed telewizorem siedzieli chyba wszyscy, którzy mieli taką możliwość. Lądowania nie mogli zobaczyć obywatele krajów komunistycznych. Z jednym wyjątkiem. Polski. Decyzję o transmitowaniu wydarzenia osobiście podjął I sekretarz KC PZPR Władysław Gomułka.

Co w telewizji można było zobaczyć? Jeden z inżynierów NASA jakość przekazu opisał jako „taniec cieni”. Jakość transmisji była fatalna, choć sam przekaz z Księżyca był całkiem dobry. W czasie transmisji najsilniejszy sygnał łapał ogromny radioteleskop na południu Australii. Z niego obraz był przekazywany kilkaset kilometrów dalej, do Sydney. Tam był wyświetlany na monitorze… który był filmowany przez zwykłą kamerę. Dopiero później przez satelitę Intelsat sygnał był wysyłany do centrum kontroli lotów w Houston, skąd był rozsyłany na cały świat. To, że transmisja w ogóle była możliwa, to niemalże cud. Nikt nie narzekał na jakość.

Co dalej?

W archiwach Białego Domu zachowało się przygotowanie przemówienie prezydenta Nixona na wypadek, gdyby misja się nie powiodła. Najbardziej obawiano się, że statek z dwoma astronautami nie będzie w stanie oderwać się od powierzchni Księżyca. Gdyby tak się stało, Nixon miał powiedzieć:
Zrządzeniem losu ludzie, którzy wyruszyli na Księżyc, by w pokoju go badać, pozostaną na nim, by spocząć w pokoju. Ci dzielni ludzie, Neil Armstrong i Edwin Aldrin, wiedzą, że nie ma już dla nich nadziei na ratunek. (…) Będą opłakiwani przez rodziny i przyjaciół; będą opłakiwani przez swój naród; będą opłakiwani przez wszystkich ludzi ich świata; będą opłakiwani przez Matkę Ziemię, która odważyła się wysłać dwóch swoich synów w podróż w nieznane.(…) Starożytni spoglądali w gwiazdy i widzieli w ich konstelacjach swoich bohaterów. Dziś czynimy to samo, lecz nasi bohaterowie to dzielni ludzie z krwi i kości. Po tym zdaniu łączność radiowa z uwięzionymi na Księżycu ludźmi miała zostać przerwana, a duchowny, jak to mają w zwyczaju marynarze, miał powierzyć dusze umierających „Najgłębszej z głębi". Całe szczęście ten scenariusz się nie sprawdził. Patrząc jednak z perspektywy 40 lat na misję Apollo-11, momentami do katastrofy było bardzo, bardzo blisko.

Lot człowieka na Księżyc miał sens czysto propagandowy. Ameryka chciała pokazać, że finansowo i technologicznie ją na to stać. Wszystkie pomiary naukowe, jakie wtedy wykonano, mogły z powodzeniem być wykonane przez roboty.

Ludzie znowu chcą wrócić na Księżyc. Oprócz Amerykanów szczęścia chcą spróbować Europejczycy, Rosjanie, Hindusi i Chińczycy. Kiedy to nastąpi? Nie wcześniej niż po 2020–2030 roku. Jaki jest cel tym razem ? Znowu polityka. Orbita już dawno stała się miejscem prowadzenia sporów. Czas na Księżyc. A nauka? Mówi się, że w stałej bazie na Srebrnym Globie będą prowadzone badania naukowe. Misja księżycowa ma być także przygotowaniem lotu na Marsa. Tylko czego człowiek miałby tam szukać, skoro doskonałe sondy automatyczne potrafią bez naszego udziału wszystko zbadać?

 

 

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |