Nazywam się James

Pikniki naukowe, wykłady, eksperymenty, spotkania w planetarium, symulacja tornada, nocny spacer z nietoperzami, zwiedzanie statku badawczego "Oceanograf 2" i prawie 900 innych wydarzeń to oferta 12. Bałtyckiego Festiwalu Nauki.

Tegoroczna edycja naukowej imprezy rozpoczęła się we wtorek i potrwa do niedzieli. W jej przygotowaniu bierze udział 40 różnego typu instytucji z terenu Pomorza, w tym uczelnie, placówki Polskiej Akademii Nauk, jednostki badawcze oraz muzea i biblioteki. W organizację festiwalu zaangażowanych jest w sumie prawie 4,7 tys. osób.

Wiele atrakcji ze świata mechaniki, fizyki, chemii czekało na gości Politechniki Gdańskiej. Studenci zaprezentowali m.in. skonstruowanego przez siebie robota. Nazywa się James. Jego zadanie polega na wykrywaniu przedmiotów. Gdy na swojej drodze napotka jakąkolwiek przeszkodę, rozgląda się i podejmuje decyzję jak ją ominąć. - W przypadku tego robota nie stosujemy kamery, czyli przetwarzania wizyjnego. Czujnik służący do wykrywania przedmiotów jest ultradźwiękowy. Wysyła fale jednym "okiem" i mierzy czas powrotu wiązki odbitej od przeszkody w drugim "oku". Na podstawie tego czasu James wylicza odległość od danego przedmiotu - wyjaśnia Marek de Rosier, student PG. - Robot omijający przeszkody sprawdza się jako narzędzie pomocne policjantom czy żołnierzom. Może być wykorzystywany m.in. do misji poszukiwawczych - dodaje.

Studenci wyjaśnili także działanie tzw. robotów-sumo. - Walczą one na ringu tzw. "dojo". Zwycięża ten, który wypchnie drugiego poza okrąg. Roboty wyposażone są w dwa rodzaje czujników. Jeden wykrywa linię ringu, co pozwala nie wyjechać robotowi poza jego obręb. Drugi czujnik namierza drugiego robota, czyli swojego przeciwnika. W momencie, gdy jeden robot lokalizuje drugiego, przyspiesza i wypycha go poza "dojo" - tłumaczy Dariusz Bielicki, student PG. - Roboty o podobnej konstrukcji wykorzystywane są w misjach kosmicznych na Marsa. Służą one oczyszczaniu powierzchni planety - uzupełnia.

Uczestnicy festiwalu mogli również wziąć udział w kulinarnej podróży po Serbii. Stojący przy wielkim grillu prof. Dušan Paždjerski, Serb, Nazywam się James   Jan Hlebowicz /GN Przysmaki serbskiej kuchni wykładowca Uniwersytetu Gdańskiego opowiadał o przysmakach swojej ojczystej kuchni. - Naszą podstawową potrawą jest pljeskavica, czyli grillowane mielone mięso, zwane potocznie serbskim hamburgerem. Chętnie jemy także gotowaną golonkę z chrzanem i ćevapčići czyli smażone paluszki z mielonego mięsa - mówi profesor. - Serbowie nie zapominają również o słodkościach. Któż bowiem oparłby się przepysznej baklawie przyrządzonej z ciasta listkowego czy smażonej tulumbie wykonanej z ciasta marynowanego w syropie słodowym?

Warto wspomnieć też o ajwarze, czyli pikantnej paście warzywnej. - To oryginalny przysmak z południa Serbii, bardzo popularny na Bałkanach. Przyrządza się go z czerwonej papryki, bakłażanów lub kabaczków, pomidorów, czosnku, octu oraz przypraw - wyjaśnia prof. Dušan.

Ciekawych wystaw, warsztatów, laboratoriów i pokazów jest o wiele więcej. Organizatorzy i osoby pracujące nad przygotowaniem festiwalu ułożyli bowiem program, na który składa się 890 imprez. Pełną listę wydarzeń można znaleźć na stronie www.festiwal.gda.pl.

Wstęp na wszystkie imprezy festiwalowe jest darmowy. W festiwalu może wziąć udział każdy, bez względu na wiek czy wykształcenie.

Więcej na temat XII Bałtyckiego Festiwalu Nauki w 22. numerze "Gościa Niedzielnego".

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| KUCHNIA, NAUKA, ROBOTY

Reklama

Reklama