Samodzielny samolot

Mogą być wielkości owada lub dużego samolotu. Mogą zabijać lub roznosić paczki. Drony, czyli zdalnie sterowane aparaty latające, dyskretnie wlatują w nasze życie.

Duże miasto na zachodzie Europy. System monitoringu miejskiego wykrył napad na przechodnia. Nim przybędzie patrol, incydent z powietrza obserwuje jeden z setek wyposażonych w kamery dronów policyjnych. Gdy spłoszony napastnik zaczyna uciekać, dron podąża za nim aż do momentu, gdy ten zostanie schwytany przez patrol. Wtedy latający policjant wraca na rutynową trasę nad miastem. Tak za kilkanaście lat może wyglądać nasze życie. Obecnie drony w cywilnych zastosowaniach przypominają bardziej zabawki. Ale za jakiś czas ich udoskonalone wersje mogą przejąć część zadań kurierów, strażników czy rolników. Możliwe nawet, że w samolocie okaże się, że nie leci z nami pilot – bo jego zadania spełnia komputer pokładowy.

Zdalne sterowanie

To, co na rynku cywilnym jest kwestią następnych lat, w wojsku już ma miejsce. Dronów używają nie tylko najnowocześniejsze armie świata. Małe maszyny mogą być na wyposażeniu pododdziałów piechoty. W razie potrzeby operator może z powietrza obserwować pozycje wroga. Nieco większe mogą dostarczać na pole walki amunicję, żywność czy lekarstwa. A te największe są już dziś stosowane do zwiadu lotniczego lub nawet do ataków. Drony masowo wykorzystują Amerykanie m.in. w Afganistanie. Maszyna może być sterowana nawet z drugiego końca kuli ziemskiej. Częścią jej funkcji steruje komputer, a najważniejsze decyzje – jak trasa przelotu czy wybór celów – zatwierdza człowiek. Ale z czasem i ten proces można będzie oddać pod kontrolę maszyn.

Jednak latające drony mogą dostarczać na ziemię nie tylko śmierć, ale także… internet. Problemem gigantów internetu, Google’a czy Facebooka, jest mała liczba ludzi mających dostęp do sieci. Dlatego, by zwiększyć swoje zyski, te firmy muszą podłączyć do sieci te 60 proc. światowej ludności, która dostępu do internetu nie ma. Jednak zapewnienie odpowiedniej infrastruktury jest nie tylko trudne, ale też niesamowicie kosztowne. Dlatego obaj giganci postanowili zainwestować w drony. Facebook kupił brytyjską firmę Ascenta za 20 mln dolarów. Google z kolei zainwestował w Titan Aerospace. Obie przejęte firmy zajmują się projektowaniem dronów napędzanych energią słoneczną. Spekuluje się, że obaj giganci pracują nad maszynami, które dostarczałyby internet na słabiej rozwinięte obszary. Drony poruszałyby się na dużych wysokościach (20–25 km), aby ich lotu nie zakłócały czynniki atmosferyczne. Zasilanie zapewniłyby baterie słoneczne, które pokrywałyby niemal całą powierzchnię skrzydeł mających około 60 m rozpiętości. Takie rozwiązanie ma pozwolić na nieprzerwany kilkumiesięczny lot. To jednak pieśń przyszłości. Za to już obecnie wykorzystuje się drony w innych, nieco mniej spektakularnych celach. Niedawno rząd USA zezwolił koncernowi BP na używanie zdalnie sterowanych maszyn do nadzorowania stanu rurociągów na Alasce. Maszyny wcale nie muszą być gigantyczne i latać na wysokościach niedostępnych dla pasażerskich samolotów. Potencjalnie nasze życie bardziej mogą zmienić ich mniejsi kuzyni. Szybkie przenoszenie małych ładunków, strzeżenie posesji, przekazywanie relacji telewizyjnych albo pomoc geodetom – to tylko niektóre z zadań już dziś wykonywanych przez drony. A wraz z ich upowszechnieniem liczba zastosowań będzie wzrastać.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg