Makabra powraca

W Syrii przeciwko cywilom użyto broni chemicznej. W wyniku ataków zginęło około 1300 osób. Po raz ostatni broni chemicznej użył w 1988 roku przeciwko Kurdom Saddam Husajn. Wtedy śmierć poniosło 5000 osób.

Broń atomowa (jądrowa), biologiczna i chemiczna. Zwane czasem bronią A B C – makabryczne trio masowego rażenia, które (słusznie) wzbudza strach i przerażenie. Wręcz paraliż. Każda z tych metod zabijania jest inna, każda ma swoją specyfikę. Najbardziej destrukcyjna jest broń jądrowa, ale jej użycie jest najmniej prawdopodobne. By zrobić ładunek jądrowy, trzeba mieć technologię, materiał rozszczepialny i pieniądze, dużo pieniędzy. Najprostsza w wyprodukowaniu i w przenoszeniu jest właśnie broń chemiczna. I to dlatego jest używana przez dyktatorów i terrorystów. O broni atomowej zaczęło być głośno z chwilą wybuchu dwóch bomb jądrowych w Japonii. Od tego czasu rozpoczął się szybki wyścig zbrojeń atomowych i przez długie dziesięciolecia w interesie mocarstw jądrowych było wzbudzanie w mieszkańcach całego globu panicznego strachu przed tą bronią. Najlepiej przecież, gdy broń przestraszy i zmusi do ustępstw, zanim zostanie użyta – tak jest taniej. Za pomocą broni jądrowej – jak żadnej innej – udało się wzbudzić stan permanentnego zagrożenia.

Wypadek w Czarnobylu tylko pogłębił atomową psychozę. Strach przed bombą atomową nie powinien nikogo dziwić, ale to nie atomu powinniśmy się bać. O wiele łatwiej i taniej uderzyć przy użyciu bakterii czy chemikaliów niż ładunku jądrowego.

Litr wystarczy

Co powinno się brać pod uwagę podczas tworzenia swoistego „rankingu” najniebezpieczniejszych broni na świecie? Wiele czynników. Na pewno koszt i łatwość produkcji. Ale także sposób transportu i przechowywania. W końcu ważne jest, czy po użyciu któregoś z rodzajów broni można zająć zdobyty teren, czy też trzeba latami czekać, aż „czynnik zabijający” zneutralizuje się. U dyktatorów i terrorystów na prowadzenie wysuwa się argument strachu.

Gdyby pod tym kątem analizować każdą z trzech rodzajów broni masowego rażenia, najwięcej niechlubnych punktów zdobyłyby bronie biologiczna i chemiczna. Co stanowi trudność w produkcji broni jądrowej? Przede wszystkim materiał rozszczepialny. Uran „nie leży na ulicy”. Tymczasem bojowym środkiem trującym (bo tak fachowo nazywają się związki chemiczne, które mogą być wykorzystywane w charakterze broni chemicznej) może być wiele związków, które powszechnie są wykorzystywane w przemyśle chemicznym czy medycynie. Ich nie trzeba produkować, wystarczy je kupić i użyć. Część z nich stanowi produkt uboczny zaawansowanych procesów chemicznych, a część tylko jeden z ich etapów pośrednich.

Dobrym przykładem może być chociażby powszechnie znany wszystkim chemikom fosgen. Wykorzystuje się go w przemyśle tekstylnym do barwienia tkanin, a także w przemyśle farmaceutycznym. Równocześnie jest to bardzo silny środek trujący. Gdyby ktoś wpadł na pomysł wpuszczenia go do obiegu wentylacyjnego dużego wieżowca, skutki byłyby tragiczne. Jeden litr fosgenu może uśmiercić w ten sposób wszystkich znajdujących się wewnątrz jednego z najwyższych budynków świata Empire State Building. Jego kubatura wynosi ponad 1 mln metrów sześciennych, a przebywa w nim stale ok. 20 tys. osób. Śmierć następuje po kilku minutach z powodu obrzęku płuc. Innym przykładem środka, który może być użyty jako broń chemiczna, jest jad kiełbasiany, inaczej zwany botuliną. W medycynie kosmetycznej niewielkie ilości tej toksyny wstrzykuje się pod skórę, by pozbyć się zmarszczek mimicznych. To tzw. botox. Dorosły człowiek umiera w męczarniach po wchłonięciu milionowych części grama tej trucizny. Cyjanowodoru używa się w przemyśle, a iperytem traktowano komórki rakowe. We wszystkich tych przypadkach ilość substancji potrzebna do spowodowania tragedii wcale nie musi być duża. A to sprzyja łatwemu rozprzestrzenianiu się broni chemicznej.

Broń wymarzona

Dla tych, którzy prowadzą wojnę, szczególnie jeżeli chodzi o działania skierowane przeciwko powstańcom czy zbuntowanej ludności cywilnej, która – w przeciwieństwie do regularnego wojska – nie ma dostępu np. do masek gazowych, broń chemiczna ma wiele innych zalet. Tak szybko, jak się pojawia, tak samo szybko znika. Związki organiczne – a do takich najczęściej należą bojowe środki trujące – stosunkowo szybko rozpadają się na związki neutralne, nieszkodliwe. Dobrym przykładem może być chociażby sarin, który w czasie dobrej, bezwietrznej pogody jest niebezpieczny zaledwie przez 4 godziny. Iperyt staje się nieszkodliwy po najwyżej kilku dniach. To właśnie iperytu użyto w Syrii. W przypadku broni jądrowej czy biologicznej teren, na którym jej użyto, pozostaje skażony przez lata czy dziesięciolecia.

Dodatkową „zaletą” broni chemicznej jest to, że po jej użyciu wybucha panika. Jej skutki mogą być groźniejsze od samego ataku. Atakujących płuca czy skórę chemikaliów przecież nie widać. Można się ich spodziewać wszędzie. Tak rodzi się psychoza. Pod względem niebezpieczeństwa tej chemicznej wcale nie ustępuje inny rodzaj broni masowej zagłady. Zdobycie śmiercionośnych bakterii, wirusów, pierwotniaków czy grzybów także nie stanowi większego problemu. A skala i skuteczność ich rażenia jest trudna do ogarnięcia.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.