Bunkier Noego

Kilka lat temu pisałem o bunkrze na Spitsbergenie, w którym powstawał światowy bank nasion. Tam miały być bezpieczne. Opisując tę inwestycję, traktowałem ją jak ciekawostkę. Wojna w Syrii zrewidowała mój pogląd.

W 2007 roku za 5 mln dolarów rząd Norwegii rozpoczął budowę „arki Noego”. Nie takiej jak ta biblijna, dryfującej na wodzie, ale wkopanej do wnętrza góry na Spitsbergenie. Chodziło o takie zabezpieczenie nasion rośli uprawnych, by w każdym momencie możliwe było odrodzenie występującej dzisiaj flory.

Wojna to kataklizm

Niektóre gatunki występują na niewielkim obszarze. Uderzenie asteroidy, klęska żywiołowa (np. powódź), epidemia jakiejś roślinnej choroby czy nagłe zmiany klimatu mogą spowodować zniknięcie niektórych gatunków raz na zawsze. Ale nie tylko katastrofy naturalne są zagrożeniem. Człowiek od zawsze modyfikował rośliny. Dzisiaj robi się to na masową skalę. Modyfikowanie roślin może być czymś, co nadaje im pożądane cechy, zawsze jednak dobrze mieć gdzieś oryginał. To trochę jak z obrazem, który kreatywny kopista chce ulepszyć. Gdy każdy kolejny obraz jest ulepszany na podstawie poprzedniego, już kiedyś ulepszonego, w pewnym momencie kopista może mieć kłopot z odnalezieniem cech oryginału.

Podobnie jest z modyfikacjami genetycznymi. Nie tylko zresztą roślin, ale także zwierząt. Lepiej mieć gdzieś schowany oryginał, po to, by zawsze móc wrócić do cech, które natura kształtowała przez setki tysięcy czy miliony lat. Także po to tworzy się banki nasion. Takich banków jest na świecie sporo. Są budowane przy uniwersytetach i przy ośrodkach naukowych. Niektóre firmy biotechnologiczne mają swoje zbiory, w końcu są też pasjonaci i zapaleńcy, którzy sadzą lub sieją „oryginalne” rośliny, i w ten sposób „utrzymują je” w środowisku. Po co więc jeszcze jeden tego typu obiekt? Po co bunkier, w którym są nasiona z całego świata? Po pierwsze w bankach regionalnych przechowywane są nasiona pochodzące z małego obszaru geograficznego.

Poza tym tego typu ośrodki często nie są odpowiednio zabezpieczone. We wrześniu 2006 r. tajfun, który przeszedł przez Filipiny, zniszczył znajdujący się tam bank nasion. W Syrii z powodu bombardowań najprawdopodobniej zniszczeniu uległ magazyn nasion, który znajdował się w jednym z ośrodków naukowych w laboratorium w Aleppo. Nawet jeżeli bomby nie naruszyły budynku, w którym się znajdował, długotrwałe braki dostaw energii spowodowały, że znajdujące się tam zbiory uległy zniszczeniu. Nasiona we wszystkich bankach nasion trzymane są w bardzo niskiej temperaturze. Musi być ona utrzymywana cały czas. Brak energii elektrycznej powoduje, że nasiona zaczynają gnić albo kiełkować. W obydwu wypadkach depozyt ulega zniszczeniu. W takich przypadkach to dzięki dobrze zabezpieczonemu światowemu bankowi nasion możliwe będzie odbudowanie i uzupełnienie zniszczonego depozytu nasion.

Bank w górze

Naukowcy z Międzynarodowego Centrum Badań Rolniczych na Obszarach Suchych, które kiedyś mieściło się w syryjskim Aleppo, a teraz znajduje się w Bejrucie w Libanie, poprosili władze Norwegii o przysłanie próbek ziaren pszenicy, jęczmienia i kilku gatunków traw. Nasiona tych roślin znajdują się w bunkrze na Spitsbergenie. Były także zdeponowane w budynkach instytucji w Aleppo, ale teraz nie ma do nich dostępu. A naukowcy chcą prowadzić swoje badania. Susza na Bliskim Wschodzie jest realnym problemem.

Władze Norwegii już zgodziły się na udostępnienie próbek. Światowy magazyn nasion znajduje się na jednym ze zboczy norweskiej wyspy Spitsbergen. W jego zbiorach może być przechowywanych nawet 3 mln próbek nasion roślin jadalnych. Nasiona innych roślin nie są w banku przechowywane. Bunkier został wydrążony we wnętrzu góry na głębokości ponad 120 metrów. Długi na kilkanaście metrów tunel wewnątrz góry jest wyposażony w śluzy, a na jego końcu, za hermetycznymi drzwiami, znajdują się dwa pomieszczenia, w których przechowywane są nasiona. Spitsbergen na budowę banku został wybrany nieprzypadkowo. Archipelag jest oddalony od brzegów Norwegii o ponad 1000 km na północ. Tunel i komory są wydrążone ponad 80 metrów nad poziomem morza.

Nawet gdyby lody Grenlandii i obydwu biegunów całkowicie się roztopiły, poziom wody nie sięgnąłby tak wysoko. Nasiona są przechowywane w temperaturze zera w skali Fahrenheita (około minus 18 st. C), a wieczna zmarzlina pozwoli przez długi czas utrzymać takie warunki nawet wtedy, gdy zepsują się systemy chłodzące. Ośrodek nie wymaga stałej obsługi. Ludzie wizytują go raz na kilka miesięcy. Mają podgląd i kontrolę systemów chłodzenia. Instytucja, która się nim opiekuje (Global Crop Diversity Trust), musi tylko zadbać, by ziarna były odpowiednio często wymieniane. Niektóre z nich – np. groch – mogą być przechowywane w tak niskiej temperaturze tylko przez dwa, trzy dziesięciolecia. Z kolei słonecznik czy nasiona niektórych zbóż mogą być zamrożone przez wiele dziesiątków, a może i setek lat. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Autopromocja