Cyfrowe wychowanie

Tablet czy komputer są dziś dla dzieci tak samo atrakcyjne jak kiedyś żołnierzyki czy lalki. A nawet bardziej, bo tradycyjne zabawki są przez nie wypierane. Tylko czy to dobrze?

Stykając się od początku z komputerem czy smartfonem, dzieci często lepiej opanowują ich obsługę niż dziadkowie czy rodzice. To, co dla dorosłych może być dobrem luksusowym (komputer, tablet, zmywarka), dla dzieci, jest czymś zwyczajnym. A niezwykły staje się dopiero ich brak. Jedna z moich znajomych zawsze używała zmywarki. Kiedyś musiała pozmywać ręcznie, bo w domu skończyły się tabletki do urządzenia. „Teraz widzę – powiedziała jej małoletnia córka – że ludzie w średniowieczu mieli naprawdę ciężko”.

(Naj)nowsze zabawki

Na pewno są też dzieci, które za równie średniowieczne uznają tradycyjne zabawki, takie jak samochodziki czy pluszowe misie. Zresztą zabawki też ewoluują. Tradycyjny pluszowy miś może być interaktywną maskotką. Kilka lat temu świątecznym przebojem był Furby. Maskotka podczas głaskania mruczała, strzygła uszami czy mówiła. Podobnie z klockami Lego, które dziś także zintegrowano z nowoczesnymi rozwiązaniami. Seria Mindstorms zawierała takie elementy jak silniki, zestaw czujników (np. światła, dotyku) czy mały komputer. Dzięki temu można było nie tylko budować z klocków roboty, ale nawet je… programować. Co ciekawe, klocki znalazły uznanie zarówno w oczach dzieci, jak i… profesjonalistów. – Budujemy z nich prototypy – mówi Dominik pracujący w dużej firmie informatycznej. – Albo wykorzystujemy je w testach innych urządzeń – dodaje. Zresztą firma Lego poszła znacznie dalej i dziś produkuje również gry komputerowe, których bohaterami są charakterystyczne ludziki. A nawet integruje prawdziwe klocki z grami. Dziecko może zbudować samochód, sfotografować go tabletem i ścigać się swoim autem w grze na ekranie urządzenia.

W tym kontekście komputer, tablet czy telewizor są po prostu kolejnymi zabawkami. Czy też raczej oferują wiele możliwości, w tym świetną zabawę, również dla najmłodszych. Ale nie tylko, bo nowoczesne urządzenia to także świetne narzędza do nauki. Interaktywne aplikacje mogą jednocześnie bawić, uczyć i przekonywać. Polska firma Duckie Deck produkuje aplikacje przeznaczone dla najmłodszych. Jedną z nich jest program do nauki… mycia zębów. W grze dziecko musi na tablecie ułożyć w ustach mleczaki, potem można zjeść np. ciastko. Na zębach pojawiają się zabrudzenia i trzeba je umyć. Bo jeśli nie, to bakterie zniszczą zęby, a one zaczną wypadać. Dzięki takiej „pomocy naukowej” rodzic może przekonująco wyjaśnić, dlaczego trzeba myć zęby. Oczywiście nic nie zastąpi wspólnego szorowania ich przed lustrem. Ale dzięki takiej aplikacji nudne mycie zębów ma szansę stać się ciekawą wojną z bakteriami. Stworzenie gry czy aplikacji dla dzieci nie jest proste. – Takie rzeczy jak duże kolorowe przyciski, które ułatwią dziecku nawigację są oczywiste – mówi Marcin Maciejewski z Mofables, firmy produkującej aplikacje dla dzieci. – Trzeba tak uprościć obsługę programu, jak to tylko możliwe. Na przykład menu aplikacji powinno dawać mało opcji do wyboru. Bo mając skomplikowane „drzewko decyzyjne”, dziecko się w tym pogubi – wyjaśnia.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.