Będzie atom?

Kolejne rządy zapowiadają, kolejne rządy nad inwestycją pracują, ale z jakiegoś powodu co rusz przesuwany jest termin otwarcia elektrowni jądrowej w Polsce. Teraz mówi się o 2031 roku. Uda się?

Wbrew pozorom elektrownia jądrowa to bardzo prymitywne urządzenie. Prymitywny jest jego mechanizm i równie prymitywny jest sposób pozyskiwania energii. To, co jest skomplikowane, to urządzenia „peryferyjne”, które mają zagwarantować bezpieczeństwo użytkowania elektrowni przez kilkadziesiąt lat, oraz urządzenia, które mają zapewnić jej wysoką sprawność. Sprawność jest tym większa, im więcej uda się uzyskać energii z tej samej ilości paliwa. Wysokie normy bezpieczeństwa tego typu inwestycji powodują, że procedury budowy elektrowni ciągną się latami. Z kolei prymitywna zasada działania wymaga ogromnych fundamentów, zbrojonego najlepszą stalą betonu… W skrócie: elektrownia to gigantyczna budowla. A to oznacza konieczność przeprowadzenia badań sejsmicznych i hydrologicznych. Nie miejsce na to, by roztrząsać, czy te wszystkie procedury i badania są koniecznością. Faktem jest, że żadna gałąź przemysłu nie jest tak skrupulatnie pilnowana. Jedni powiedzą, że to dobrze, drudzy będą żałowali, że w innych gałęziach pod tym względem jest dużo gorzej, np. w przemyśle chemicznym czy wydobywczym.

Zmarnowana szansa

Odpowiednie procedury oraz czas ich trwania powodują, że budowa elektrowni liczy się nie w miesiącach, nawet nie w pojedynczych latach. Budowa plus wszystkie konieczne ekspertyzy to przynajmniej kilkanaście lat.

W Polsce już raz próbowano wybudować elektrownię atomową. Zaczęto w 1982 roku, a przerwano w 1990. Miejscem inwestycji był Żarnowiec. Budowa wywoływała ogromne emocje, bo mówiono, że budowana elektrownia będzie „typu czarnobylskiego”. Prawda była zupełnie inna. Niektórzy podkreślali, że Polska nie potrzebuje atomu, bo po demokratycznym przełomie w Polsce bankrutujący lub modernizujący się przemysł potrzebował coraz mniejszej ilości energii. Ten argument jest tylko częściowo prawdziwy. Można było przecież zamykać przestarzałe elektrownie węglowe zamiast nietrującej środowiska elektrowni atomowej. Drogie urządzenia już kupione do Żarnowca zezłomowano lub odsprzedano za grosze. Jeden z żarnowieckich reaktorów pracuje w fińskiej elektrowni w mieście Loviisa. W sumie stracono blisko 2 miliardy dolarów.

Pierwszym gabinetem, który głośno powiedział, że potrzebujemy atomu, był rząd Jerzego Buzka. Był rok 2000, czyli dokładnie 10 lat po zamknięciu inwestycji w Czarnobylu. Kolejne rządy podtrzymywały deklaracje, ale do prac zabierano się niemrawo. Pierwszym terminem był rok 2020, potem 2024 i 2029. Ekipa PO-PSL (rząd Donalda Tuska) zapowiedziała, że reaktory ruszą w 2030 roku. Taki zresztą zapis znalazł się w rządowej strategii energetycznej. Tyle tylko, że – jak mówi porzekadło – papier jest cierpliwy i wszystko zniesie. Rok 2030 jest nie do utrzymania. Tym bardziej, że kolejny rząd (Beaty Szydło) ustami swojego ministra energetyki wyraził opinię, że trzeba zmienić model finansowania inwestycji. – Te projekty budowy i finansowania elektrowni jądrowej, które zostały mi przedstawione, w zakresie mechanizmu różnicowego, z punktu widzenia ekonomicznego są dla mnie, jako odpowiedzialnego za energetykę, nie do przyjęcia dlatego, że są zbyt kosztowne – powiedział miesiąc temu Krzysztof Tchórzewski. Teraz Ministerstwo Energii prowadzi prace nad aktualizacją „Programu polskiej energetyki jądrowej”. Jakieś daty? Żadnych. „Trudno obecnie deklarować konkretne daty zakończenia prac, tym niemniej chcemy te prace zamknąć w najbliższych miesiącach” – informowało w oficjalnym komunikacie Ministerstwo Energii.

Zielone światło

Sposób finansowania budowy elektrowni to podstawa, by rozpocząć inwestycję. Jeżeli ten problem nie zostanie rozwiązany, budowa po prostu nie ruszy. Poza tym wciąż nie jest też znana lokalizacja elektrowni. Odpowiedzialna za przygotowanie i przeprowadzenie procesu inwestycyjnego spółka PGE EJ 1 przeprowadzi badania lokalizacyjne i środowiskowe w dwóch miejscach. Jedno to Lubiatowo-Kopalino (gmina Choczewo, sołectwa Słajszewo, Jackowo), druga to Żarnowiec (gminy Krokowa i Gniewino). Władze spółki zrezygnowały z badania trzeciej lokalizacji – Gąski. Ta rezygnacja była podyktowana względami środowiskowymi.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama